Sobota wieczór, 1:36125Please respect copyright.PENANA0AW35QUnaN
Po koncercie
Nox szedł obok Vienny. Wracali razem z koncertu, który zakończył się niecałą godzinę temu. Szli na przystanek autobusowy. Wciąż śmiali się z koncertu, mimo że byli zmęczeni. Vienna chwyciła Nox za rękę. Spojrzała na Noxa, który patrzył prosto przed siebie, ale Vienna poczuła, jak jego mięśnie się napinają. Bardzo powoli oparła głowę na jego ramieniu.
"Wiesz? Może powinniśmy częściej robić takie rzeczy razem…”
Nox zerknął na nią. Na jej falujące rude włosy, lśniące w świetle latarni, na jej niepewny uśmiech i zarumienione policzki. Szybko odwrócił wzrok, patrząc jej w oczy.
Nox odchrząknął i podrapał się po karku wolną ręką.
"Wiesz, możemy o tym porozmawiać z Kieranem… Może…”
"Cicho… Nie chodzi mi o Kierana. Chodzi mi o nas dwoje…”
Nox przełknął ślinę. Poczuł, jak jego policzki się rumienią, gdy Vienna delikatnie odwróciła twarz, patrząc jej prosto w oczy.
"Tylko we dwoje…” powtórzyła szeptem, nachylając się ku niemu. Na tyle blisko, że Nox poczuł delikatny zapach jej waniliowych perfum.
"Tylko we dwoje?” Głos chłopaka był ochrypły.
"Tak… coś w rodzaju randki” odpowiedziała cicho, nachylając się jeszcze bliżej. Świat wokół niego zdawał się ucichnąć. Odgłosy samochodów ucichły. Rozmowy ludzi ucichły, gdy pochylił się w stronę Vienna. Nox poczuł jej oddech na swoich ustach, gdy niemal się dotknęli w pocałunku. Ale ich chwilę przerwał dźwięk syren karetki i policji.
Spojrzeli na siebie i, jakby rozumiejąc się bez słów, ruszyli w kierunku samochodów.
"Myślisz, że to był wypadek?”
Vienna pokręciła głową.
"Podejrzewam, że to ktoś z koncertu, który za dużo wypił”.
Nox zmrużył oczy.
"Więc powiedz mi, jeśli to tylko jacyś pijacy, to dlaczego jest tam taki tłum? Tłum, który jest odgrodzony przez policję?”
Dziewczyna otworzyła usta, ale nie mogła znaleźć odpowiedzi.
"Może powinniśmy zobaczyć, co się stało?” Jej głos mieszał się z wiatrem. Nox po prostu patrzył na ludzi. Widział, jak policja odgradza teren taśmą policyjną. Poczuł, jak duszno mu się w piersiach, a świat wokół niego zaczął wirować. Zerknął na Viennę, która ruszyła w stronę tłumu. Widać było leżącą na ziemi dziewczynę.
"Nie… Nie… Widziałem to już wcześniej… tak traktują te przestępstwa w moim mieście… dlaczego tutaj… dlaczego teraz?”
A potem znowu tam był: w parku za swoją starą szkołą. Usłyszał syreny i rozpacz rodziców dziewczynki, którą właśnie znaleziono zakopaną wśród drzew. Nox wiedział, że coś jest nie tak… Podszedł do ciała dziewczyny, odwracając wzrok z obrzydzeniem. Nie chciał patrzeć. Pot spływał mu po czole.
"Dlaczego teraz?”
Nox odwrócił głowę i otworzył oczy, zmuszając się do spojrzenia na zamordowaną dziewczynę. Jej nogi, ręce i usta były zaklejone taśmą. Miała podcięte gardło, a na piersiach widoczne były liczne rany kłute. Jej ubranie było poplamione starą, zaschniętą krwią. Łzy napłynęły mu do oczu i czuł, jakby zaraz miał zwymiotować. Znał tę dziewczynę. Chodziła z nim do jego dawnej szkoły.
Chłopak upadł na jedno kolano, ciężko dysząc. Jego mechaniczna dłoń zacisnęła się na sercu.
"Vienna…” Jego głos był ochrypły, a gardło miał ściśnięte. Na szczęście dziewczyna go usłyszała. Jej twarz zbladła, gdy podbiegła do niego.
"Nox! Wszystko w porządku?”
Nox spojrzał na nią, wciąż łapiąc powietrze.
"Musimy jechać do Kierana… Najlepiej teraz”.
Vienna położyła drżącą dłoń na ramieniu Nox. Nox spojrzał na nią. „Nox, powinnaś trochę odpocząć, zanim się załamiesz. Dzwonię do mamy, żeby nas odebrała”.
Chłopak poczuł, jak drżą mu usta, gdy Vienna wyciągnęła telefon.
"Vienna, nie rozumiesz, pamiętam… Zaginięcia… te dziewczyny z mojej starej szkoły…”
"Cicho… Jutro z Kieranem… Zanim się załamiesz”.
"Cześć, mamo, mogłabyś przyjechać po mnie i Nox?”
Nox ponownie spojrzał na tłum. Nie zwracał już uwagi na słowa Vienny. Słyszał tylko, jak dziękuje matce. Potem uklękła obok niego i delikatnie go przytuliła.
"W porządku, mama zaraz tu będzie”.
Nox tylko skinął głową.
"Przepraszam, znowu wszystko zepsułam”.
"Nie, Nox… Nie spowodowałeś tego, co się stało”.
Oboje spojrzeli w stronę karetki, gdzie ratownicy medyczni zapakowali ciało młodej dziewczyny do czarnego worka i zapięli go na suwak.
"Czuję, jakby moja śmierć nigdy nie była końcem…”
Vienna tylko na niego spojrzała i przytuliła go mocniej.
"Nie jesteś sam, nawet jeśli twoja przeszłość powróci. Nigdy więcej nie będziesz sam. Nieważne, co się stanie, nieważne, jak bolesna będzie prawda. Bo masz mnie, słyszysz, Nox? Masz mnie i cię nie opuszczę. Nigdy”.
Vienna podniosła wzrok i podniosła Noxa na nogi.
"Chodź, Nox. Moja mama tu jest”.
ns216.73.216.217da2


