Następnego dnia
W pokoju Vienny
Pierwsze promienie słońca przedostawały się przez nieszczelne zasłony w pokoju Vienny. Vienna siedziała po turecku na łóżku, a Nox na jej krześle. Oboje wciąż byli w piżamach. Kieran stał oparty plecami o zamknięte drzwi. Jego wzrok był utkwiony w Nox, która kołysała się w przód i w tył. Jego wzrok był skierowany prosto przed siebie.
"Nox, proszę, powiedz nam, co pamiętałeś, kiedy…” Vienna nie dokończyła; wiedziała, że chłopak wie, o czym mówi. Kieran podszedł bliżej i przykucnął przed swoimi przyjaciółmi.
"Nox, proszę, cokolwiek powiesz, może nas przybliżyć do odkrycia prawdy”.
Nox poruszył się lekko, ale nie odpowiedział. Jego usta tylko drżały. Jakby chciał coś powiedzieć, ale coś go powstrzymywało. Może strach. Ale to wiedział tylko Nox.
Vienna skinęła głową i westchnęła, patrząc na Kierana. „Nie odezwał się, odkąd wczoraj wróciliśmy. Nie spał całą noc, tylko kołysał się w przód i w tył, tuląc poduszkę do piersi”.
Kieran spojrzał na Noxa, który obserwował ich spod włosów, wciąż powoli się kołysząc.
"Więc wracając z koncertu, bylśćie świadkiem porwania tej dziewczyny. Czy pamiętał podobne wydarzenia z przeszłości?”
Vienna skinęła głową. Nasłuchiwała kroków matki, która wchodziła po schodach.
Drzwi się otworzyły i weszła matka z talerzem tostów i trzema szklankami soku.
"Dzień dobry. Dobrze spaliśćie?”
Vienna skinęła głową, ale jej wzrok szybko powędrował w stronę Noxa, który pisał do kogoś na telefonie. Vienna domyśliła się, że do ojca.
"Przyniosłam wam śniadanie”.
"Dziękuję, pani Carson”.
Kieran podszedł i wziął talerz i szklanki od matki Vienny, stawiając je na biurku. Jej matka uśmiechnęła się do nich ciepło i wyszła ich z pokoju Vienny. Kieran i Vienna spojrzeli na Noxa, który wyłączył telefon i spojrzał na nich.
"W mojej poprzedniej szkole… Te dziewczyny znikały…” wyszeptał.
Vienna spojrzała na Kierana, który uniósł brew.
"Czekaj, jak zniknały?”
Nox schował twarz w kolanach i wymamrotał coś niezrozumiałego.
"Nox, nie rozumiemy, co mówisz…”
Nox uniósł głowę w ich stronę, ale jego wzrok nadal błądził po ścianie za nimi. Na plakat starego filmu z lat 90.
"Powiedziałem, że te dziewczyny… te, które zniknęły, nigdy nie wróciły… Nie, niektóre z nich znaleziono martwe po tygodniach, a nawet miesiącach”. Jego głos się załamał, a Kieran znów zaczął się kołysać w przód i w tył. Vienna podeszła bliżej, chcąc objąć Nox, ale Kieran ją powstrzymał.
"Zostaw go w spokoju, twoja bliskość może teraz wszystko pogorszyć” wyszeptał jej do ucha.
Nox znów zobaczyła twarze ze zdjęć osób zaginionych, wszystkie w jakiś sposób do siebie podobne. Ich oczy były bursztynowobrązowe, uśmiechy takie same, a styl ubierania podobny. Chłopak zaczął oddychać szybciej, a każdy kolejny oddech wydawał się coraz bardziej ciężki. Nox gwałtownie zerwał się na równe nogi.
"Nox?”
"Mamo?”
"O co chodzi? Co się dzieje?” Kieran podszedł do drzwi, żeby zadzwonić do matki Vienny, ale Nox go powstrzymał. Nox szybko podszedł do Kierana i lekko przycisnął go do ściany.
"Nie… Nie rozumiesz, te wszystkie dziewczyny… Choć może to zabrzmieć dziwnie, miały w wyglądzie coś z mojej matki. Ten sam uśmiech, te same oczy”.
"Czekaj, zaczyna wyglądać na to, że ktokolwiek morduje te dziewczyny, mógł znać twoją matkę” odpowiedziała Vienna, czując dreszcz przebiegający jej po plecach.
Nox tylko skinęła głową. Kieran zamyślony podrapał się po brodzie.
"Jeśli morderca naprawdę znał twoją matkę, to możliwe, że to ta sama osoba, która cię zabiła, Nox.”
"Ale nie rozumiem… Co z tym stwierdzeniem, że nie powinienem się w to mieszać?”
"Może morderca bał się, że coś wiesz i go zdradzisz.”
Nox tylko westchnął i usiadł z powrotem na krześle przy biurku Vienny.
"Więc, chłopaki, co dalej? Nox znowu coś sobie przypomniał i ta sytuacja robi się coraz bardziej skomplikowana.”
"Mhm… I mam przeczucie, że prawda kryje się w moim… w moim starym mieście.”
Kieran i Vienna spojrzeli na Noxa ze zdziwieniem.
"Czekaj, chcesz…” zaczął Kieran z niedowierzaniem, ale Nox mu przerwał.
"Tak, chcę wrócić tam, gdzie to wszystko się zaczęło…”
"Ehm.” Vienna spojrzała na chłopaków. "Pamiętajcie, szkoła istnieje. Co my z tym zrobimy?”
Na twarzy Noxa pojawił się nieśmiały uśmiech.
"Weźmy przykład z Kierana, wzorowego ucznia roku, i chodźmy na wagary”.
Vienna wybuchnęła śmiechem, a Kieran spojrzał na niego z niedowierzaniem. Po chwili uderzył Noxa w tył głowy.
"Hej, dupku, mam ku temu dobre powody”.
"Jasne… Geniuszu, obaj ci wierzymy”.
ns216.73.216.217da2


