Perspektywa Nox
"Nigdy nie wierzyłam, że będę miała ochotę na coś, czego tak naprawdę nie chcę. To dziwne… Prawda? Koncerty, chociaż lubię muzykę, nie lubię tłumów. Wszystkich tych spojrzeń, głośnych okrzyków i poczucia, że wszyscy się na mnie gapią. Oceniają każdy twój ruch.
A jednak czuję, że to wszystko przez nią… Że jestem tu dla niej. Nie mam pojęcia, co mnie tu trzyma. Tu, przed sceną. Może to jej śmiech, może delikatny, waniliowy zapach jej perfum. Sposób, w jaki jej śmiech przebija się przez głośne bębny, tworząc dla mnie najpiękniejszą melodię. Spojrzałam na nią. Gdy stały i śpiewały refren razem z innymi. Słowa przelatywały obok mnie, widziałam tylko ją. Jak delikatny materiał jej spódnicy poruszał się z każdym jej ruchem. Jak jej piegi przypominały gwiazdy na nocnym niebie.
Poczułam, jak moje usta delikatnie wyginają się w nieśmiałym uśmiechu. Nie… Nie mogę uwierzyć, że to ja. Że byłam tą jedyną. Ona Zaprosiła mnie na koncert. Ze wszystkich ludzi, to właśnie mnie. Wyrzutka, dziwaczka, zepsuta, inna. Ale jej to najwyraźniej nie przeszkadza. A ja? Czuję, że pasuję. Że naprawdę pasuję, po raz pierwszy, nie udając kogoś innego.
Vienna spojrzała na mnie, muskając moją dłoń opuszkami palców.
"A tobie się podoba?”
Moją odpowiedzią było krótkie skinienie głową.
Jak mogłem jej to powiedzieć? Że pomimo ciągłego strachu i niepewności co do koszmaru, jaki przyniesie jutro, czułem się szczęśliwy? Chociaż przez tę jedną chwilę. Bo była tu i poczułem ciepło jej dłoni na mojej?
Tak, moja kochana Vienno, jestem szczęśliwy, nawet nie wiesz jak bardzo, zwłaszcza gdy jesteś tu ze mną.
Moje usta lekko drgnęły, ale słowa nie wyszły z moich ust. Vién spojrzała na mnie z tym delikatnym, upartym, a zarazem tajemniczym uśmiechem na ustach.
"Więc, Nox, po koncercie wrócimy do mnie?” Zobaczyłem, jak rumieni się pod włosami i jak patrzy na mnie spod rzęs.
"Dobrze”.
Odpowiedziałem obojętnie, choć poczułem dziwne ciepło w żołądku. Bo już czułem, że ta noc długo się nie skończy."
ns216.73.216.243da2


