W pokoju Vienny
Vienna siedziała przy biurku, obracając telefon w dłoni. Nie mogła przestać o nim myśleć. O jego delikatnym, choć smutnym uśmiechu. O tym, jak wiatr bawił się jego włosami. Wiedziała, że jego przeszłość była bolesna i zamknięta za barierami zapomnianych wspomnień. Wiedziała jednak, że w tym bólu drobne rzeczy mogą pomóc mu być szczęśliwym, tu i teraz. Choćby na chwilę.
Vienna otworzyła pamiętnik na biurku i zaczęła pisać.
"Dzisiaj Nox powiedział nam, że zaczyna sobie przypominać. To wspomnienie było drastyczne. Wiem… Ale pomimo strachu, chciałabym, żeby zapomniał, choćby na chwilę… Może powinnam zaproponować, żebyśmy poszli razem na ten koncert rockowy…”
Vienna poczuła, jak jej policzki oblewają się rumieńcem. Jej oddech przyspiesza. Już wyobrażała sobie siebie i Noxa na tym koncercie. Czuła wiatr we włosach i głośne skandowanie tłumu, a także jego cichy, rzadki, lecz piękny śmiech. Uśmiechnęła się, gdy jej palce zaczęły wybierać jego numer. Bez chwili wahania przyłożyła telefon do ucha i czekała. W końcu odebrał Nox.
"Vienna?”
"Hej Nox, zastanawiałam się, czy nie chciałbyś pójść… Mam dwa bilety na koncert rockowy lokalnego zespołu, który gra w ten weekend… Czy chciałbyś pójść ze mną?”
Dziewczyna wiedziała, że kompletnie zabrakło jej słów. Nie była pewna, czy chłopak w ogóle ją zrozumiał. Cisza po drugiej stronie była długa, a dla niej każda sekunda wydawała się godziną.
"Mhm… Okej…”
"Więc idziesz ze mną.”
"Tak… Tylko… Mam to uznać za przyjacielskie wyjście czy randkę?”
"Yyy… yy… przyjacielskie wyjście?”
Vienna usłyszała cichy, niepewny śmiech Noxa dochodzący z drugiej strony słuchawki.
"Więc, widzimy się w ten weekend?”
"Mhm…”
Po tej odpowiedzi Nox się rozłączył, a Vienna przycisnęła telefon do piersi. Nie spodziewała się, że się zgodzi. Ale mimo wszystko… Miała z nim "randkę” w ten weekend.
Znów spojrzała na swój pamiętnik i dodała jeszcze jedno zdanie:
"Jego śmiech… Nie wiem dlaczego, ale ten śmiech… To jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek słyszałam”.
Vienna zamknęła pamiętnik i podeszła do łóżka. Jej pościel cicho zaskrzypiała, gdy jej ciało opadło na materac. Zamknęła oczy. Wciąż czuła swój uśmiech, a cichy śmiech Noxa wciąż rozbrzmiewał w jej głowie.
"Wow, Vienna… Zakochałaś się?”
——————————————————
U Noxa
Nox długo siedział na skraju łóżka. Jego dłoń zacisnęła się na telefonie. Jego myśli wciąż wracały do rozmowy z Vienna.
"Zaprosiła mnie na koncert… Czy… czy jej na mnie zależy?”
Na jego ustach pojawił się delikatny, ale szczery uśmiech. Poczuł, jak jego policzki płoną. Choć wiedział, że ojciec się o niego martwi i troszczy, ta sytuacja była inna. Vienna, rudowłosa, piegowata dziewczyna z jego klasy. Jego przyjaciółka, zaprosiła go na koncert. Coś, co nigdy nie zdarzyło się w jego starej szkole.
Nox leżał na boku, podwijając nogi. Zamknął oczy i westchnął.
"Może to miasto jednak nie jest takie złe… Może Watson w końcu odejdzie… A Vienna… Najpiękniejsza dziewczyna, jaką w życiu widziałem… Zaraz… Czy ja się zakochałem? Czy ja w ogóle mam prawo kochać? Przecież… jestem… załamany…”
"Nie powinieneś był się zgadzać, idioto… Zasługuje na kogoś lepszego…”
Nox usiadł i drżącymi rękami wybrał numer Vienna. Odebrała niemal natychmiast. Miał jej właśnie powiedzieć, że nie może przyjść, ale gdy usłyszał jej radosny głos, zamarł. Czuł gulę w gardle, której nie mógł przełknąć. Milczał, a jego oddech stawał się coraz cięższy.
"Halo, Nox?”
Z jego stron wydobywała się tylko cisza. Po chwili się rozłączył. Bez słowa. Bez pożegnania. Rzucił telefon na łóżko i schował twarz w kolanach. Cisza w pokoju wydawała się ciężka, przerywana jedynie stukotem tramwajów na zewnątrz i jego ciężkim oddechem, który mieszał się z metalicznym dźwiękiem protezy nogi uderzającej o podłogę.
"Nie mogę… nie mogę… nie mogę złamać jej serca”.
Chłopak uniósł wzrok w sufit.
"Jesteś słaby, Nox” wyszeptał do siebie. Te słowa były pełne goryczy i nienawiści do samego siebie.
ns216.73.216.243da2


