Następnego dnia
Światło wpadało do salonu przez cienkie zasłony. Powieki Noxa zatrzepotały. Półprzytomny, usiadł i przeciągnął się. Ziewnął. Jego stopy dotknęły podłogi. Wciąż senny, zerknął na zegar na ścianie.
10:15
Nox skrzywił się i uderzył się w twarz. "Auć! Ty idioto!” warknął do siebie. W myślach planował, co powie ojcu po powrocie z pracy. Kiedy żółta karteczka przykuła jego uwagę, Nox powoli się do niej zbliżył, jakby miała go zjeść. Chłopak rozejrzał się na boki i podniósł karteczkę. Pismo było pospieszne i krzywe, ale znajome. Pismo Remira.
"Dzisiaj postanowiłem, że nie pójdziesz do szkoły. Nie po tym, co ci się wczoraj przydarzyło. Odpoczynek dobrze ci zrobi. Nie musisz się martwić. Zobaczymy się, jak wrócę z pracy.”
Kocham cię, tata.
Nox odłożył kartkę i poszedł do kuchni. Dzień wolny wcale mu nie przeszkadzał. Jednak myśl o Viennie i Kieranie nie dawała mu spokoju. Wczoraj, po lekcji chemii, uciekł bez słowa, bez ostatniego spojrzenia. Nox pokręcił głową i wyciągnął karton płatków.
"Powinienem się z nimi skontaktować…”
Chłopak przechylił karton, wsypując płatki do miski. Jego wzrok powędrował w stronę kanapy, na której spał poprzedniej nocy. Jego telefon leżał obok pluszowego pieska. Ekran był wyłączony. Chłopak odłożył karton płatków. Zanim zdążył się zastanowić, trzymał już telefon w dłoni. Nox zobaczył swoje odbicie w pustym ekranie. Włączył telefon. Jego palec wstukał numer Kierana, ale zawisł nad przyciskiem połączenia.
"A co, jeśli nie odbierze?… A co, jeśli pomyśli, że kłamiesz?”
"Weź się w garść, Nox” mrukną pod nosem, a jego palec w końcu spoczął na zielonym przycisku. Nox przyłożył telefon do ucha. Zamknął oczy, zakrywając usta wolną ręką.
"Proszę odbiesz… Albo nie…”
Po kilku sygnałach chłopak odebrał, a jego głos rozbrzmiał w telefonie. I w głowie Noxa.
"Hej, stary! Żyjesz, gdzie jesteś?”
"W domu… Źle się czuję”.
Po drugiej stronie Nox usłyszał głos Vienny, radosny i pełen ulgi.
"Hej, Nox!”
"Hej Vienna” odpowiedział, w końcu odrywając dłoń od ust.
"Przepraszam, że wczoraj uciekłem”.
Nox usłyszał westchnienie Kierana.
"Nie musisz przepraszać… Ale i tak byłoby miło, gdybyś wyjaśnił, co się stało”.
Nox zamilkł, dopiero po chwili Kieran wyrwał go z zamyślenia.
"Nox, cześć, jesteś tam?”
"Mhm. Jestem… Czy moglibyście wpaść później… Mam ci coś do powiedzenia”.
Zapadła cisza po drugiej stronie.
"Dobra, idziemy do ciebie”.
"Kieran, zaczekaj…”
Krótki sygnał telefonu rozległ się z telefonu.
Kieran rozłączył się, zanim Nox zdążył powiedzieć cokolwiek więcej. Nox westchnął tylko, rzucając telefon z powrotem na kanapę. Potem odwrócił się i zajrzał do kuchni, gdzie stała jego miska płatków.
"Może powinienem coś zjeść, zanim tu przyjdą…”
—————————————
Pół godziny później
Nox siedział w salonie, oparty plecami o kanapę. Gitara spoczywała na jego kolanach. Zajęty zapisywaniem dodatkowych notatek na papierze, usłyszał dzwonek do drzwi. Nox zamilkł i nasłuchiwał. Po chwili dzwonek ponownie rozległ się w całym mieszkaniu, a po nim usłyszał znajome głosy.
"Myślisz, że jest w domu?” To był głos Vienny.
"Jestem pewien, że jest, znasz go, nie lubi wychodzić. Może po prostu śpi.”
"Może… ale wydawało mi się, że słyszałam gitarę.”
Nox uśmiechnął się blado i położył gitarę obok siebie na podłodze. Następnie wstał i podszedł do drzwi, które lekko uchylił.
"Hej” odpowiedział, a drzwi otworzyły się szerzej. Vienna i Kieran weszli do środka, rozglądając się. Nox zaprowadził ich do salonu, a następnie poszedł do kuchni, wrócił z trzema szklankami soku i usiadł w fotelu naprzeciwko Kierana i Vienny.
"Wiesz, nie musiałeś wymykać się z lekcji. To mogło poczekać.”
Kieran uśmiechnął się od ucha do ucha. W międzyczasie wyciągnął swój stary, podarty notatnik, w którym zapisał wszystkie informacje i spostrzeżenia na temat Noxa.
"Gdybyś się nie spieszył, nie dzwoniłbyś do mnie”.
"Albo…” Vienna przewróciła oczami. "Jak każdy pilny uczeń, postanowiłeś opuścić zajęcia, żeby nie musieć pisać sprawdzianu z matematyki”.
Kieran wzruszył ramionami. "Może… Ale chodzi o Nox. Więc, człowieku, powiedz mi, co pamiętasz?”
ns216.73.216.243da2


